RSS
czwartek, 06 listopada 2008
Wykręty

W poniedziałek wierszyki me nowe
nie ukażą się - nic nie poradzę
że ćwiczenia mam rachunkowe
i pracownię do piątej prowadzę...

Wtorek - to nie jest dzień na pisanie
więc i tu czytelników zawiodę,
nie dość że już od rana zebranie
to trza wykład szlifować na środę...

W środę niech nikt na wierszyk nie liczy
bo jest wykład mój (sprawa potworna),
cały ranek ten wykład się ćwiczy,
no a po nim - pracownia wieczorna...

W czwartek człowiek chce pospać, a potem
zamiast wierszyk utworzyć w nagrodę,
rozpoczyna niewdzięczną robotę:
to jest wykład kolejny na środę...

W piątek rano - jak widzicie sami
też przy piórze tu człek nie odpocznie,
bo - pracownia z biotechnologami,
potem jeszcze do piątej zaoczni...

Wierszy nie ma w soboty właściwie,
są zaoczni w co druga sobotę,
gdy ich nie ma - to śpi się leniwie
potem traci na bloga ochotę...

Składać rymy w niedzielę - to rzadkie,
więc w niedziele wierszyków nie bywa
człowiek zyje spacerkiem, obiadkiem,
i od kompa się też odpoczywa...

Może w jakiś więc dzień dodatkowy,
jakiś ósmy dzień poza rozkładem,
uda mi się zamieścić tu nowy
poemacik? Limeryk? Balladę?

17:35, annajedi
Link Komentarze (11) »
poniedziałek, 27 października 2008
World Series Of Snooker Warsaw

Niech się schowa piłka nożna
- ileż to oglądać można?
Liga Mistrzów i Mundiale
- to już mnie nie rusza wcale...

Puchar Świata w skokach? Sorry,
znudził mi się do tej pory,
śnieg im sypie, wiatr im wieje,
rzadko kiedy coś się dzieje...

A tu - dwaj panowie grają,
eleganckie stroje mają,
każdy kijem swym wywija,
po mistrzowsku bile wbija...

Niech opiewa ich ma strofa,
niechaj pieśń ma się nie cofa
przed zachwytu wysłowieniem...
Alme
Ciągle pod wrażeniem.

18:11, annajedi
Link Komentarze (4) »
wtorek, 21 października 2008
Zachwycenie

Słońce dziś jasno w oczy świeci
powietrze rześkie i pachnące,
z drzew powódź liści złotych leci,
kasztany toczą się błyszczące...

Staję przed przejściem przez ulicę
(czerwone światło, czekać trzeba)
barwami ranka oczy sycę,
i chłonę ciepły oddech nieba...

Szum samochodów, stukot kroków,
promiennie lśni asfaltu wstęga,
błyszczą się w słońcu okna bloków,
światła pozdrawia mnie potęga...

I taki zachwyt we mnie wzbiera,
i tak radośnie sobie nucę...
Jak mam się w pracy skupić teraz?
Jak ja na ziemię teraz wrócę?

13:20, annajedi
Link Komentarze (1) »
czwartek, 16 października 2008
Automotywacja

Październik mżawką w okna zacina
i coraz wcześniej robi się ciemno,
z drzew liść za liściem spadać zaczyna,
świat traci z wolna barwę przyjemną...

Wierszyki, niezbyt obfite latem,
teraz już całkiem leżą odłogiem...
Pusto tu, głucho... Kłopot z tematem?
Cóż to się stało z tym moim blogiem?

Nim śnieg zasypie go i lód skuje
trzeba wyciągnąć go z zapomnienia...
Twórzcie się strofy! Niech rytm się czuje!
Czas wreszcie działać! Dość marudzenia.

19:17, annajedi
Link Komentarze (2) »
piątek, 19 września 2008
Awaria LHC

Pewien Zderzacz Hadronów z Genewy
dość miał zimnej wrześniowej ulewy,
strajk rozpocząć zamierzał,
rzekł: "Nie będę nic zderzał
aż mi dadzą porządne cholewy!"

11:30, annajedi
Link Komentarze (3) »
czwartek, 11 września 2008
LHC i co z tego wynika

Krążą pod ziemią w kółko hadrony
- każdy z nich pędzi jak potłuczony
w tunelu w CERN-ie. Czy jak się zderzą,
stanie się to (w co niektórzy wierzą)
że czarna dziura powstanie przy tem
po czym pochłonie nas z apetytem?

A może zrobią się "dziwadełka"?
Fizycy wsadzą je do pudełka,
opiszą, zmierzą, sfotografują...
(A potem jakoś "dziwnie" poczują?)

* * *

Krążą hadrony po swoim torze,
zderzają - co nam z tego wyniknie?
Mam garnek pysznej zupy - więc może
zjedzmy go szybko nim wszystko zniknie!

10:08, annajedi
Link Komentarze (2) »
środa, 03 września 2008
Alme jeszcze nie całkiem tutaj

Jeszcze chwileczkę, jeszcze dzień, godzinę
nie będę tutaj przy biurku przysiadać,
Jeszcze sprawdzenie maila dziś pominę,
jeszcze nie będę papierów rozkładać...

Jeszcze przez chwilę udam, że tych bloków,
tramwajów, metra  - nie widzę zwyczajnie,
a szum za oknem - to wciąż szum potoku
albo to świerki szumią jednostajnie...

Jeszcze pamiętam jak przed chwilą jadłam
słodkie jeżyny dojrzałe od słońca...
Jeszcze z pociągu całkiem nie wysiadłam,
jeszcze się nie chcę obudzić do końca.

15:58, annajedi
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 lipca 2008
Po wszystkim

Na kampusie pusto
- studentów wywiało,
jedni zaliczyli
innych się oblało...

Zostały mi po nich
dziś kartkówek góry
które zdegraduję
do makulatury...

Po semestrze, sesji,
po Euro finale,
zapanował lipiec
w półsennym upale...


10:53, annajedi
Link Komentarze (5) »
środa, 18 czerwca 2008
Krajobraz po meczu

Za wysokie okazały się mistrzowskie progi
na zmęczone i zdrętwiałe "naszych chłopców" nogi,
teraz wozem drabiniastym z alpejskich stadionów
wracają przy wtórze jęków i żałobnych dzwonów...

Na tym samym wozie jadą, wśród tłumionych szlochów,
Francuzi co wczoraj łomot dostali od Włochów,
bracia Czesi, którym Turek ostre spuścił lanie,
i mistrzowie kontynentu - Grecy załamani...

Austriacy i Szwajcarzy tylko im machają
(cieszą się - aż do finału na Euro zostają,
a jak dobrze wszystko pójdzie, to i po finale).
Skrzypi wóz, krakają wrony, brzmią spóźnione żale...


10:37, annajedi
Link Komentarze (1) »
czwartek, 12 czerwca 2008
Przedmeczowo 2: Amadeusz

Siedzi Mozart w wiedeńskim mieszkaniu
pochylony nad nowym utworem,
skrzypi pióro przy szybkim pisaniu,
świeca skwierczy zimowym wieczorem...

Gdzieś w oddali dzwon bije, rżą konie,
gładzi Mozart perukę swą białą,
stawia nutę za nutą na stronie...
Tak niewiele już czasu zostało.

Zamówione jest dzieło żałobne
którym geniusz zabłyśnie najjaśniej,
żadne jemu nie będzie podobne...
A dla kogo to "Requiem"? No właśnie.

Kim był człowiek, co utwór zamawiał?
Czarna maska skrywała mu lica
(jakby się rozpoznania obawiał
przez jakiegoś bystrego kibica).

Byłże to Hickersberger miejscowy,
czy Beenhakker, z dalekich mąż krajów?
Dziś zagadkę będziemy mieć z głowy,
komuś "Requiem" na pewno zagrają...

17:58, annajedi
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21